Co dalej z KOS i KONS?


Kompleksowa koordynowana opieka nad pacjentem po zawale serca, czyli program KOS-zawał to polski fenomen na skalę światową, jeśli chodzi o efekty. Udowodniono, że pacjenci, którzy mają w KOS-zawał na rok z góry zaplanowane wizyty u kardiologa, rehabilitację i określony program leczenia, umierają rzadziej niż pacjenci poza programem. Co więcej, po zakończeniu programu w kolejnych latach śmiertelność pacjentów z KOS-zawał jest wciąż niższa. Mimo to, tylko 11 proc. pacjentów, którzy kwalifikowałoby się do programu, korzysta z niego.



Porażka w sukcesie


Jak stwierdza prof. Adam Witkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, Dyrektor WCCI, tak niski procent pacjentów w tak skutecznym programie to jawne nieporozumienie, ten program powinien być obligatoryjny dla wszystkich szpitali, które leczą pacjentów z ostrym zawałem serca. Oczywiście, nigdy nie dojdzie on do 100 proc. pacjentów, ale gdyby było to 50-60 proc. to byłoby optymalne. Prof. Witkowski przyznaje, że przyczyn tej porażki w sukcesie jest pewnie wiele - na pewno niechęć samych pacjentów do programu, bo nie wszystkim chce się jeździć do lekarza, do oddziałów rehabilitacji oddalonych daleko od domu. Poza tym lekarzom nie chce się wypełnia dokumentacji, robić sprawozdań. No i wreszcie, wszystkim ten program powinien finansowo się opłacać i w wymiarze zdrowotnym i finansowym, ale wciąż tak nie jest.


Szumnie ogłaszany jako sukces program KONS (opieka nad pacjentami z niewydolnością serca), stoi dziś w miejscu i w najbliższym czasie niewiele się zmieni. Projekt Krajowej Sieci Kardiologicznej (KSK), której pilotaż rusza jesienią w woj. mazowieckim nie uwzględnia go w realizacji.


Prof. Witkowski uważa, że jeden projekt nie wyklucza drugiego, a chorych z niewydolnością serca jest w Polsce 1 mln 300 tys., dlatego szkoda, że oba programy nie mogą równolegle się uzupełniać. Pilotaż KSK zakłada obecnie szybkie i nielimitowane ścieżki leczenia dla czterech obszarów chorobowych: niewydolności serca właśnie, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń rytmu serca, w tym migotania przedsionków oraz wad zastawkowych. To krok w dobrym kierunku, natomiast wymaga dopracowania. Być może w perspektywie czasu będzie można dołączać kolejne obszary i dopracowywać realizację już istniejących, ponieważ oprócz skutecznego leczenia szpitalnego, konieczne jest wypracowanie skutecznej opieki pozabiegowej aby faktycznie zmniejszyć śmiertelność w chorobach sercowo-naczyniowych.


Ocena mediów


Iwona Kaźmierska z Termedii stwierdza, że Polacy generalnie mają skłonność do hurraoptymizmu, szumnego ogłaszania projektów i programów, które pozostają w krótkim czasie porzucone i niezrealizowane. Natomiast w przypadku programów medycznych jest to wybitnie szkodliwe dla pacjentów. Przyznaje, że jest w szoku w związku z informacją, że program KONS zostanie zawieszony, ponieważ sama poświęciła jego rozpropagowaniu wiele artykułów na przestrzeni ostatnich lat, dlatego należy bacznie obserwować rozwój Krajowej Sieci Kardiologicznej, skupiając się na faktycznej, a nie wizerunkowo-medialnej realizacji tego projektu.

Anna Kaczmarek z Na Temat zwraca uwagę na zbyt małe zainteresowanie dziennikarzy kontynuacją szeroko ogłaszanych, flagowych programów kardiologicznych, które zbyt często powtarzane w mediach stają się… nudne dla czytelnika i powracają dopiero wtedy, kiedy pojawia się poważny problem z nimi związany, dlatego zachęca kardiologów do systematycznego dzielenia się wiedzą o programach z dziennikarzami i ich odbiorcami, bo to pomaga skuteczniej edukować pacjentów i być na bieżąco z możliwości ich leczenia i opieki.


Autor:

Ewelina Zych-Myłek


Źródło:

II Debata Media Świadome Kardiologii

Fundacja Instytut Świadomości, WCCI, Pacjent w Centrum